|
|
|
|||||||
| Adopcje Psy szukające nowego domu: rasowe wilczaki, ale i "wilczakopodobne" psy z polskich schronisk.... |
![]() |
|
|
Thread Tools | Display Modes |
|
|
|
|
#1 | |
|
Wilkokłak
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
|
Quote:
|
|
|
|
|
|
|
#2 |
|
VIP Member
|
Może to kwestia charakteru, Chey w ogóle nie jest złośnikiem. Warknął na mnie serio (i kłapnął) raz, miał 9 tygodni i po prostu za bardzo na niego naciskałam (poniosły mnie emocje). Trwało to kilka sekund i mocno to przeżyłam (że doprowadziłam psa aż do takiego stanu). Wszystkie pozostałe sytuacje z użyciem zębów były objawem głupawki. Na ludzi (obcych) warknął całkiem serio, dokładnie 3 razy i za każdym razem było to wywołane zachowaniem ludzi. Może to natura, może szerszy asortyment prezentowanych zachowań, nie wiem. Ale wiem, że wspomniane wyżej zachowania są mi obce
|
|
|
|
|
|
#3 |
|
Wilkokłak
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
|
Wytłuściłam "nie jest" bo czas teraźniejszy jest tu ważny. Z punktu widzenia czasu teraźniejszego nie oceniam Łowcy absolutnie jako złośnika. Natomiast w wieku ok. 9, 10 tygodni był wstrętnym upierdliwym gremlinem. Z tego okresu pamiętam głównie uwieszonego na kimś małego potwora, nie warczenie, a właśnie - zęby i słodkie chwile przerwy, gdy... spał.
|
|
|
|
|
|
#4 |
|
VIP Member
|
Chey się wychowywał z Gigą, może to dało mi taryfę ulgową? Był niezależny, uparty, chciał eksplorować świat na własną łapę, dał nam potężnie w kość (głównie w zakresie zostawania w domu) - i mimo upływu 10 lat pamiętam to doskonale. Ale w stosunku do ludzi nigdy nie był ani specjalnie wylewny, ani manifestujący swoje niezadowolenie.
Tak przy okazji mam spostrzeżenie, że z upływem lat coraz więcej mnie zaskakuje w rasie. Nie wiem czy to kwestia ilości i różnorodności wilczaków, czy innego przepływu informacji ale niespodziankami dla mnie są takie gwałtowne zachowania młodych, alergie pokarmowe i skórne i parę innych rzeczy. Nie sądzę aby to było coś w stylu 'degeneracji' rasy, prędzej wychodzą właśnie różne kwiatki, wraz ze wzrostem różnorodności rodowodów. |
|
|
|
|
|
#5 |
|
Wilkokłak
Join Date: Aug 2008
Location: Katowice
Posts: 2,220
|
Może coś w tym być; z jednej strony miał towarzyszkę do typowo psich zabaw, która będąc starsza i "mądrzejsza", jednocześnie zapewne potrafiła w jakimś stopniu wskazać mu, których zachowań się nie toleruje. My byliśmy jego jedynym obiektem i celem czy to zabaw, czy "wyżycia się", czy cokolwiek to było.
Z drugiej strony wspomniany tu Czesio też chyba wychowywał się z innymi psami, a właściciele do taryfy ulgowej się nie przyznają. Może Giga była z tych, którzy mają dobry wpływ na "dzieci"? Albo po prostu trafił Ci się spokojny osobnik, w tym zakresie przynajmniej? Last edited by Grin; 06-07-2014 at 21:32. |
|
|
|
|
|
#6 | |
|
VIP Member
|
Quote:
Pierwszy pomysł możliwy, choć suczysko (jakkolwiek anioł łagodności) zupełnie nie lubiło gówniarstwa psiego. Nie atakowała, ale nie była dobra do socjalu. Zresztą to był ONek, poza aportem świata nei widziała i nie widziała powodu do zabawy z innymi psami. Myślę, że jednak mam spokojnego osobnika, choć niejednokrotnie z zazdrością patrzyłam na "lepsze" |
|
|
|
|
|
|
#7 | ||||
|
Member
Join Date: Mar 2011
Location: Świętokrzyskie/Kraków
Posts: 664
|
Quote:
Quote:
Mam nieodparte wrażenie, że on nas po prostu nie akceptował na początku. Byliśmy dla niego złem koniecznym Oczywiście jak już pisałam - przez większość czasu to było normalne, szczeniackie gryzienie (tylko wyjątkowo bolesne i zajadłe, gdy porównać to do większości szczeniaków jakie znam). Ale były momenty, kiedy wstępował w niego demon... wożenie go tramwajem w pierwszych 3 miesiącach wspólnego życia to była makabra. To, że nikt z pasażerów nie zadzwonił do TOZu, albo na policję to istny cud... takie żeśmy "przedstawienia" urządzali próbując tylko trzymać szczeniaczka Co do kłapania - cóż, u nas zdarzyło się to niestety trochę więcej razy. Zdarza się nam również burczenie na ludzi... na szczęście nie jest to nieprzewidywalne, Cresilowi nie podobają się konkretne zachowania... nie wiem, czy to kwestia charakteru, czy jakiejś luki w socjalu. Nie mam pojęcia, ale wydaje mi się, że socjal Cresil miał niezły, bo bez przerwy miał kontakt z ludźmi, czasem z bardzo dziwnie zachowującymi się ludźmi... nigdy nie spotkało go od ludzi nic niemiłego, a on i tak nie jest typem "kocham cały świat". Zdecydowanie olewa ludzi, lubi nielicznych albo tych, których zna dłużej... a zdarza mu się kogoś nie lubić i koniec Quote:
Nie mieliśmy też "okresu lęków" ani problemu z lękliwością ogólnie. Za to mieliśmy ZŁOŚNIKA Quote:
W pewnych kwestiach inne psy przeszkadzały nam w wychowaniu szczeniaka i trzeba było nieźle się nakombinować, żeby poustawiać życie tak, by szczeniaczek od każdego wziął tylko te dobre cechy Edycja: A i jeszcze żeby tak nie oczerniać mojego pieseczka, to dodam, że obecnie jest KOCHANY Polubił nas mając ok. 6-7miesięcy... a kiedy skończył rok to śmiem twierdzić - pokochał nas i stał się przytulaśnym misiaczkiem ![]() ![]() Wcześniej był wściekniętym demonem... nie wspominam tego zbyt dobrze Mój tata w pierwszych dniach mojego pobytu w domu z tym małym diabłem podsumował Czesia tak: "Dominika ja nie wiem co Ty tu przywiozłaś, ale to nie jest pies, to jest dzikie zwierzę" Last edited by makota; 07-07-2014 at 00:25. |
||||
|
|
|
![]() |
|
|