|
|
|
|||||||
| Adopcje Psy szukające nowego domu: rasowe wilczaki, ale i "wilczakopodobne" psy z polskich schronisk.... |
![]() |
|
|
Thread Tools | Display Modes |
|
|
|
|
#1 | |
|
Junior Member
|
Quote:
__________________
Zack. My name is Zack. |
|
|
|
|
|
|
#2 |
|
Junior Member
Join Date: May 2014
Posts: 30
|
Czyli decydując się na Wilczaka trzeba być albo masochista albo naprawdę wielkim miłośnikiem czworonogów gotowym na wszystko
|
|
|
|
|
|
#3 |
|
Senior Member
Join Date: Feb 2010
Location: Warszawa
Posts: 1,337
|
|
|
|
|
|
|
#4 | |
|
Member
Join Date: Mar 2011
Location: Świętokrzyskie/Kraków
Posts: 664
|
Quote:
Ja decydując się na wilczaka pogodziłam się z myślą, że nie będę wychodzić wieczorami do znajomych, że nie będę mogła np. iść do kina, że nie będę mogła swobodnie podróżować... pogodziłam się z tym, że być może nie będę miała możliwości jeździć na nartach (a to kocham!)... byłam gotowa na zrezygnowanie prawie, ze wszystkiego... rzeczywistość okazała się i gorsza i lepsza... pierwszy rok z Cresilem momentami był prawdziwym koszmarem, naprawdę bywało BARDZO ciężko. Obecnie jest już lepiej, dawne problemy prawie udało się wyeliminować (zostawanie, niszczenie, kradzieże itp. itd.), ale pojawiły się nowe problemy (głównie spacerowe - przywołanie na dzień dzisiejszy mamy prawie zerowe, obce samce do zabicia itp.), ale na ogół żyje się nam już dobrze... choć nadal BARDZIEJ niż z "normalnym psem". A porównanie mam z trzema innymi moimi psami... one też mają swoje problemy, bo to znajdki z ciężką przeszłością, ale jednak życie z nimi do trudnych nie należy. Życie z Cresilem to wciąż wyzwanie... ale nie żałuję decyzji, gdybym mogła cofnąć się w czasie to podjęłabym decyzję o wzięciu Cresila jeszcze raz, bo to mimo wszystko - CUDOWNY pies. W wilczaka warto "inwestować". (i nie mam tu na myśli kupna) |
|
|
|
|
|
|
#5 | |
|
ngi dhla
Join Date: Aug 2011
Location: małaPolska
Posts: 321
|
Quote:
Off: Gregor - jesteś mistrzem podsumowań... min. treści i max głębia przekazu.
__________________
Surman suuhun |
|
|
|
|
|
|
#6 |
|
ngi dhla
Join Date: Aug 2011
Location: małaPolska
Posts: 321
|
Pocieszasz mnie bo już myślałem że tylko my tak mieliśmy i że to był efekt wcześniejszych zaniedbań. Inni na szkoleniu patrzyli na nas dziwnie - co my robimy temu psu, że nie chce do nas przychodzić, wszystko było fajniejszei bardziej interesujące od nas. Na dziś nie ma porównania, więc cierpliwości życzę.
__________________
Surman suuhun |
|
|
|
|
|
#7 |
|
Junior Member
Join Date: May 2014
Posts: 30
|
No właśnie z przywołaniem u nas jest jak z grą w rosyjska ruletkę.
Dzisiaj Astro znowu się popisał, z racji pogody nie chciało mi się lecieć za miasto poszliśmy więc na łąki między osiedlami. Piesek hasał ja wiązałem resztki smyczy jakie pozostały po wczorajszym i nagle widzę że miedzy krzakami Astro znalazł coś interesującego, już widzę po nim że zaraz zacznie się tarzać. Wiadomo na nic cmokania słodkie przywołania, klepnie w kolanka machnie smaczkami, Astro szybko wpierdzielił chusteczki którymi ktoś się podtarł a potem rozsmarował kupsko po całym boku Nie chce nawet opisywać jak bluzgałem, szorując go trawą i piachem. Dobrze ze sie rozpadało to specjalnie z nim stałem jak gamoń na deszczu zeby go troche opłukało. Ten pies robi ze mnie durnia a ja mu taki pyszny obiad przygotowałem |
|
|
|
|
|
#8 | |
|
Junior Member
Join Date: Aug 2006
Posts: 156
|
Quote:
|
|
|
|
|
|
|
#9 |
|
Junior Member
Join Date: Jul 2011
Location: Brwinów
Posts: 149
|
No cóż... Ostatnio jak Atman wrócił ze swoich wojaży to tak śmierdział, że jak wszedł do domu to moja 4-letnia córka zwymiotowała... Więc w konsekwencji tego..był prany Atman - nie jest on najmniejszy, była sprzątana podłoga i córa
__________________
Aroon ( Barbelo Wilczy Duch ) Atman NEMO ME IMPUNE LACESSIT |
|
|
|
|
|
#10 |
|
Junior Member
Join Date: May 2014
Posts: 30
|
Ja nie mam wanny, mam małą łazienkę i prysznic.
Wcale nie sprawia mi to radości, zniszczone rzeczy, smród, brak czasu dla siebie. Nie rozumiem też dlaczego go bawi wylewanie wody, wyrywanie folli proizolacyjnej z pod paneli (nie założyłem listew jeszcze - wiadomo moja wina) to jeszcze rozumiem, żółte coś pod ścianą. Ale woda, rozerwane śmieci, podrapane ściany i zdewastowany właściciel. Swoja droga odbiegliśmy od temetu, ale podjęcie decyzji jest mega trudne, nie chce popełnić błędu. Szukam rozwiązani gdzie sie da, znalazłem takie cos jak Pytania kartezjańskie: Podaje link do mojej tabelki co myślicie? https://docs.google.com/document/d/1...it?usp=sharing |
|
|
|
|
|
#11 | |
|
Senior Member
Join Date: Mar 2011
Location: Trójmiasto
Posts: 1,756
|
Quote:
Kolejne pytanie czy pies dostal wpierdziel za wytarzanie sie? Chocby slowny bluzg? Czy on dostaje za cokolwiek ochrzan? Czy tylko z nim rozmawiasz? Ja rozumiem, ze trzeba sobie pogadac bo czlowiek tego ogarnac nie moze co one potrafia wymyslec, ale reprymenda musi byc. Myslales o lince na spacerach? Bo widac ze pies sobie lata i ma Ciebie w nosie. Na wilczaki calkiem dobrze dziala opcja niemy wlasciciel. Sprobuj przez kilka dni sie do niego nie odzywac, nie dotykac, nie glaskac, jak przyjdzie ok niech sie tuli lecz sam go nie dotykaj, a tak to tylko zarcie i spacer. Zobacz co sie zmieni w jego zachowaniu i przede wszystkim konsekwencja.
__________________
Ja & Urciowaty |
|
|
|
|
|
|
#12 |
|
Junior Member
Join Date: May 2014
Posts: 30
|
Mieliśmy taka długa na 5m i właśnie wracając ze spaceru, chciałem sprawdzić w praktyce "Czekaj" i go przywiązałem do słupka, mój błąd po 20 sek pies był już sklepie.
Klapsów już trochę dostał, mamy dosyć burzliwy związek, obrażam się na niego, krzycze, jak za mocno ugryzł to dostał po nochu, olewam go, zwłaszcza jak próbuje popracować ale on skutecznie kreci się pod biurkiem owijając się w kable. Jak widzę że coś broi i krzyknę to kładzie uszy i odpuszcza, ale wystarczy że nie przypilnuje i juz leci zaspokoić ciekawość. Astro bardzo często ma śmierdzące sraczki, sadzi takie bąki że aż cieżko wytrzymać. Trenerka mówiła nam że to ze stresu że musimy tylko pozytywne metody stosować ale to nie działa. |
|
|
|
|
|
#13 | ||
|
Senior Member
Join Date: Sep 2009
Posts: 1,330
|
Quote:
Coś słyszałam, że są w sprzedaży linki, które trudno przegryźć.... Quote:
.... Przeczytałam tabelkę. Czy Wy mieliście wcześniej jakiegoś psa? |
||
|
|
|
|
|
#14 |
|
Junior Member
Join Date: May 2014
Posts: 30
|
Mamy takie magiczne przywołanie "Chodź masz" i smakołyk w 80% działa.
A to że go puszczam to niech się psina wybiega, ale to zazwyczaj jak jesteśmy gdzieś daleko. Zazwyczaj jak się wyszaleje i go zawołam to przybiegnie. |
|
|
|
|
|
#15 | |
|
Senior Member
Join Date: Sep 2009
Posts: 1,330
|
Powiedziałam "bliskim", że nie chcę brać udziału w temacie, ale poruszyłeś ważką kwestię, więc będę nie konsekwenta.
Ja -na przykład- do wilczaka podchodzę "filozoficznie".... Quote:
Dlaczego wielu z nas wzięło wilczaka? Bo to namiastka wilka. A wilk, to uosobienie wolności. A czego brakuje współczesnemu człowiekowi w dzisiejszych "kombinatach", do których trzeba zasuwać w "pasiakach" Wólczanki? Wolności. Ja wzięłam wilczaka, bo potrzebowałam partnera w psim Przyjacielu /a "zęby zjadłam" na onkach czy labku/. Kogoś na czterech łapach, kto nauczy mnie szacunku do innych istot. /To już wyższa filozofia, ale liczę, że załapiesz/. Obecnie psy traktujemy cholernie przedmiotowo, instrumentalnie. A nikt nam nie dał do tego prawa. W "morzu" właścicieli, ja jestem Opiekunem. I mam przyjemność być opiekunem dwóch wilczaków -zwierząt wyjątkowych, cholernie inteligentnych, przy których cały czas trwa praca mózgu. Makota napisała, że to gra "kto pierwszy sie zorientuje". Ja bym to trochę zmieniła: u wilczaka trzeba być kilka kroków przed nim. I to jest pasjonujące... choć na początku okupione, "krwią, potem i łzami". To moje spojrzenie... ale ja w ogóle to jestem dziwna. |
|
|
|
|
|
|
#16 |
|
K-Lee Family
|
Na wstępie zaznaczę, że ci którzy rozmawiali ze mną nt. wilczaków, ci którzy pytali, czy wreszcie właściciele moich szczeniąt, są uświadamiani i zniechęcani do tej rasy. Opowiadam o zniszczeniach, demolkach, lęku separacyjnym, o kluczach w oknach, dziurach wygryzionych czy wydrapanych w drzwiach, o przekopywaniu pięknych ogródków, o wygryzaniu kontaktów ze ścian itp. itd. ale opowiadam podając przykłady z forum, o których sama czytałam i wysłuchiwałam zanim wzięłam wilczaka. I wzięłam go z pełną tego świadomością, ale los chciał, że... i tu poniżej moje osobiste doświadczenia (choć zaznaczam, że wszystkim gościom opowiadam, żeby nie myśleli patrząc na moje suki, że właśnie takie są wilczaki, bo takie mogą być jak się porządnie przyłożymy - ale nie muszą...).
Tak się temat potoczył... ja zdecydowałam się na wilczaka bo chciałam psa, zdrowego, w miarę dużego, dość długowiecznego psa, do frisbee A potem zdecydowaliśmy, że rąk mamy 4 a smycz tylko 1, więc jedne ręce puste... trzeba było je zapełnić. I jestem tą farciarą, która nie ma z wilczakami w zasadzie żadnych problemów prócz takich zwyczajnych, psiowych. Nie odzywam się w tym temacie, bo nie umiem "odkręcić" psa już "zepsutego". Ale powtarzam, że najlepiej jest zapobiegać niż leczyć, więc od początku przykładałam się do pracy nad swoimi psami. Była to dla mnie przyjemność i nadal nią jest, nigdy nie odczuwałam tego jako "drogi przez mękę"... Ale najwyraźniej trafiły mi się "łatwe" egzemplarze To tylko tak na marginesie, że nie wszystkie wilczaki są taką udręką dla swoich rodzin. Nasze rodziny "kłócą" się u kogo mają psy nocować kiedy odwiedzamy rodziców... choć byli bardzo sceptyczni wobec pomysłu wzięcia dużego psa do bloku i do tego wilczaka o którym rodzinka też poczytała... |
|
|
|
![]() |
|
|