![]() |
#1 |
Member
Join Date: Aug 2010
Location: Warszawa
Posts: 620
|
![]()
Artykuł znalazłam przy okazji buszowania w internecie. Autorką jest Pani Jola Mackiewicz, hodowla Sempre Fila (http://www.filabrasileiro.com.pl/). Pani Jola zajmuje się rasą Fila Brasileiro i miłośnikom tej rasy artukuł jest dedykowany. Ponieważ dotyka ważnego problemu pozwoliłam sobie umiecić go (za zgodą Pani Joli) tutaj na forum. W naszej rasie szczęśliwie nie ma wiele psów dorosłych do adopcji, szukających domu, ale pewnie wraz ze wzrostem ilości psów problem bedzie się pojawiał coraz częściej.
"Przyszły Hodowco Postanowiłeś kupić szczeniaczka. Po długich rozważaniach wszelkich „za” i „przeciw”, po przewertowaniu wszelkich dostępnych zasobów internetowych, wybrałeś rasę fila brasileiro. Zacząłeś szukać swojego maluszka. Wysłałeś maile do kilku hodowli, zapytałeś o cenę szczenięcia. Dowiedziałeś się, że za szczenię musisz zapłacić od 2500 do 4000 złotych – oczywiście szczenięcia szukałeś w polskich hodowlach. Koszt sprowadzenia szczenięcia z zagranicy jest znacznie wyższy. Pomyślałeś, pomnożyłeś ilość szczeniąt w danym miocie przez średnią cenę szczeniaczka i… nagle Cię olśniło! Zdecydowałeś, że zostaniesz właśnie hodowcą! Pojechałeś do hodowli, w której akurat były szczenięta. Poprosiłeś o wybranie najładniejszej suni, bo też chcesz hodować fila. Wreszcie przywiozłeś ,małego, słodkiego szczeniaczka do domu. Mówiłeś o niej „moja championka” i po cichu przeliczałeś „zarobione” pieniądze…. Mijały miesiące, Twoja sunia rosła, pochłaniając spore ilości karmy. Nadeszła pierwsza wystawa, jeszcze w klasie baby – dumny wszedłeś na ring i jeszcze bardziej dumny zszedłeś z ringu trzymając w rękach kartę oceny z notą „wybitnie obiecująca”. Kolejne wystawy, kolejne sukcesy. Jednocześnie już wiesz, ile kosztuje utrzymanie jednego psa asy olbrzymiej, znasz ceny opieki weterynaryjnej, koszty uczestnictwa w wystawach i koszty dojazdu. Zacząłeś się rozglądać za reproduktorem, przeglądać setki zdjęć i kilkadziesiąt rodowodów - i nagle okazało się, że w pobliżu większość psów albo jest spokrewnionych z Twoją sunią, albo – mimo rozlicznych tytułów – po prostu nie wygląda jak fila. W końcu zdecydowałeś się pokryć swoją sunię psem mieszkającym za granicą. Za krycie zapłaciłeś 1000 Euro, musiałeś jeszcze przejechać kilkaset kilometrów w jedną stronę…. Zanim wyjechałeś na krycie – musiałeś zadbać o odpowiednią kondycję swojej suni i ustalić dzień krycia. USG, badanie komórek nabłonkowych, badanie progesteronu, mało tego! Właściciel reproduktora zażądał aktualnych badań w kierunku herpeswirozy i brucelozy oraz badania czystości pochwy… Twój lekarz weterynarii wystawił Ci rachunek, na widok którego złapałeś się za głowę… Ale co tam! Przecież to się zwróci! – pomyślałeś… W końcu nadszedł „ten” dzień i pojechałeś na krycie. Okazało się, że Twoja sunia nie chciała dać się pokryć i zamiast trzech dni spędziłeś na kryciu tydzień. Szczęśliwie wróciłeś do domu. Jako odpowiedzialny hodowca już wcześniej dałeś zapowiedzi miotu na stronie internetowej swojej hodowli (No tak! Strona, domena i serwer – nie spadły Ci z nieba). Od czasu do czasu dostajesz więc maile z zapytaniem o szczenięta, dzwonią też do Ciebie potencjalni właściciele szczeniąt…. Pani Kasia chciałaby filkę w maju., no cóż – pokryłeś swoją sunię w lipcu i nie bardzo sobie wyobrażasz, jak w maju mógłbyś mieć dwumiesięczne szczenięta… Podobnie pan Stefan chciałby kupić szczeniaczka w czerwcu. Pan Marek na samym wstępie zapytał Cię o cenę szczeniaczka i zanim zdążyłeś odpowiedzieć, krzyczał „Panie, ale dlaczego tak drogo!”. Pani Ela chciałaby pręgusa – ale… Ty już wiesz, że ze skojarzenia dwóch złotych fila nie urodzą się pręgusy. Jesteś już tym odrobinę zmęczony… Potencjalni właściciele szczeniaków dzwonią, piszą, poszukując filek w paski, w kratkę i w miesiącach zupełnie nie pasujących do terminu Twojego miotu…. No tak – w międzyczasie zrobiłeś swojej filce usg i okazało się, że jest w ciąży. Na przyszłą mamę chuchasz i dmuchasz, nie oszczędzasz na karmie i opiece weterynaryjnej. Wreszcie po dwóch miesiącach zaczęły rodzić się szczeniaczki…. Z trwogą i radością nasłuchiwałeś ich pierwszych oddechów, zawiązywałeś pępowinki i tak bardzo próbowałeś uratować to najmniejsze szczeniątko, które niedawało oznak życia po urodzeniu… Cud narodzin okupiłeś łzami, mimo że jesteś mężczyzną… Potem drżałeś o pozostałe maluchy i o swoją sunię – bałeś się, czy nie wystąpią jakieś komplikacje i czy sunia nie dostanie skrętu żołądka. Wstawałeś do nich w nocy, karmiłeś je z butelki, gdy sunia miała zbyt mało pokarmu. Pierwsze zabawy, pierwsze odrobaczenia, pierwsze szczepienia… Kiedy maluchy zaczęły jeść karmę dla szczeniąt, ze zdziwieniem zaobserwowałeś, że ledwo zdążyłeś napocząć 15 kilogramowy worek, to za chwilę już był pusty… Ale za to maluchy pięknie potrafią się bawić! Straciłeś telefon, kapcie, pasek od spodni, wstając rano z łóżka wdepnąłeś w kałużę, a Twój dom zaczął przypominać chlew… Mijały tygodnie i nadszedł czas pożegnań… Dwa maluchy odjechały do nowych domów, ale co z pozostałą ósemką? Nikt ich nie chce, nikt o nie nawet nie zapyta, a one jedzą coraz więcej i rosną coraz większe! Zdecydowałeś się obniżyć cenę. Sprzedałeś kolejne szczenię, ale wciąż w Twoim domu czeka rozbiegana, niszczycielska i żarłoczna siódemka! Jednego podarowałeś bratu, drugiego dałeś znajomym, ale piątka maluchów ma już 4 miesiące i wciąż czeka na nowe domy! Kolejny raz obniżasz cenę, dodając informację, iż można negocjować. Sprzedajesz trzy kolejne maluchy, jednego oddajesz znajomym, a ostatni zostaje z Tobą. Jesteś zmęczony i … masz dość! A teraz usiądź i policz, ile kosztował Cię ten miot… Nie oszukuj! Policz wszystko! Mijają miesiące. Na portalu aukcyjnym znajdujesz ogłoszenie „tanio sprzedam fila brasileiro”. Czytasz – „sprzedam 9 miesięcznego fila, bo mi się nie mieści w pokoju” – myślisz, że to jakiś żart… Przeglądasz zdjęcia, jest i skan metryki… To przecież Twoje szczenię! Czy jesteś gotowy, by zabrać obcego już teraz psa do swojego domu, czy jesteś gotowy, by zapłacić za jego pobyt w hotelu? Czy też schowasz głowę w piasek wyznając zasadę „wyprodukowałem, sprzedałem i zapomniałem”? Czy pozwolisz, by psa z Twojej hodowli wylicytował ktoś na aukcji za przysłowiową złotówkę, jak używaną część do pralki? Co zrobisz, gdy na stronie adopcyjnej rozpoznasz po numerze tatuażu sunię ze swojej hodowli odebraną pseudohodowcom, lub wyrzuconą jak śmieć, bo była już za stara, by rodzić kolejne mioty? Odpowiedz sobie na te pytania, ZANIM powołasz do życia kolejny miot rasy fila brasileiro. Pamiętaj – jest kryzys, ludzie tracą pracę, tracą domy, wielu z nich nie będzie często stać na utrzymanie psa tej rasy. Inni będą rozpaczliwie szukać źródła jakiegokolwiek dochodu, rozmnażając zaniedbane, wychudzone psy bez uprawnień hodowlanych i produkując co cieczkę szczenięta. Te szczenięta – często zarobaczone, bez szczepień, odchowane na nędznej jakości karmie zostaną sprzedane za 100, 200, 300 złotych na allegro dając początek nowym pseudohodowlom i zapełniając naszą stronę adopcyjną. Zapamiętaj – odpowiedzialność hodowcy za powołane do życia szczenięta trwa przez kilkanaście lat – do końca życia szczeniąt, które urodziły się w Twojej hodowli. Jeśli nie jesteś w stanie tego zaakceptować – nie hoduj. " Jola Mackiewicz ze stony: http://filabrasileiroadopcja.ehost.pl/page11.html |
![]() |
![]() |
|
|