Ja zaobserwowałam u nas następujące zjawiska:
- w szelkach Bies ciągnie słabiej

- albo skurczybyk wie, ze moze i wtedy to on nie chce, albo (co bardziej prawdopodobne) to tylko moje zludzenie "apteczne" czyli siły się lepiej rozkładają...
- do "stania" potrzeba było linki, a to, do czego byla ona przymocowana, było drugorzedne
a co do obrozy: rownanie cwiczylismy i cwiczymy na szkoleniu w obrozy, precyzje wykonania ostatnio w waskiej obrozce zapietej za uszami, umozliwiajacej w razie czego korekte. Wiem, korekta to nic innego, jak zafundowanie psu chwilowego dyskomfortu (czyt.: bólu, przyduszenia, jak zwal, tak zwal). Niestety, czasami mam tendencje do rozpuszczania psa, wiec jak mu czasem zrobie cos wbrew, to tylko mu na to na dobre wyjdzie. Z wilczakiem chyba nie da sie bezstresowo, wg mnie...
A tak na marginesie: Ksieciunia sie nie szarpie, do niego sie mówi i on słucha

(lata praktyki...)