![]() |
Dojrzewanie psa
Witam!
Mam pytanie dotyczące zachowań PSA (wilczaka oczywiście) w okresie jego wkraczania w dorosłość... parę razy podczas czytania WD natknęłam się na informacje, jak zachowanie psa zmienia się w stosunku do innych psów, jak sobie w takich sytuacjach radzić. Natomiast niewiele a raczej nic nie wiem, jak to wygląda w jego własnym stadzie, tzn.czy próbuje zdominować domowników, przejąć rolę osobnika alfa? (zakładając, że wychowanie psa opiera się na relacjach partnerskich, opartych na wzajemnym zaufaniu) Czy ktoś może poszerzyć moją wiedzę w tym temacie? Jak ten okres życia psiaka wyglądał w Waszych rodzinach??? |
Witam Katowiczankę ;)
To o co pytasz, to tak naprawdę temat rzeka i bardzo różne mogą być na to odpowiedzi w zależności od tego, jakie były doświadczenia właścicieli, a były (są) różne. :) Ale jeśli miałabym się pokusić o jakąś ogólniejszą wypowiedź, to powiedziałabym, że z jednej strony - fakt - wilczaki to na ogół charakterne psy i "postawione pod ścianą" mogą odpowiedzieć pokazaniem zębów (lub w ostateczności nawet ich wykorzystaniem) w sytuacji, gdy przedstawiciele innych ras podtulą ogon i uszy i z pokorą przyjmą swoją dolę. Poza tym do perfekcji wykorzystują wszelkie "luki w prawie" i ludzką niekonsekwencję, a to oczywiście może powodować (i nieraz powoduje) problemy. Z drugiej jednak strony wystarczy wejść choćby na Dogomanię, żeby zobaczyć setki postów opisujących problemy z Twojego pytania, a dotyczące psiaków także ras uważanych za typowe rasy rodzinne; "dla dzieci", pozbawione agresji przytulaki. Moje zdanie w tym temacie jest takie; wszystko zależy od charakteru właściciela i reszty domowników i sposobu w jaki od pierwszych dni pracują z psem. Są ludzie, którzy w naturalny sposób zostają psimi przewodnikami i nawet nie muszą się za bardzo starać, a są tacy, którzy muszą w to włożyć sporo pracy pod okiem dobrego trenera. Ale czy to jest typowe tylko w przypadku wilczaków? Raczej nie. Pytasz, jak to wyglądało (wygląda) w naszych rodzinach. W naszym przypadku mieliśmy szczęście; od początku trafiliśmy na dobrego trenera, chcieliśmy pracować z psem wszyscy, a nawet nasza córa (w tej chwili 15-letnie) całkiem szybko załapała zasady. Od początku staraliśmy się też być konsekwentni. Być może to spowodowało, że łowcowy okres "burzy i naporu" przeszedł raczej gładko. W tej chwili wydaje mi się, jesteśmy całkiem nieźle "poukładani" w naszym stadzie i czujemy się z tym bardzo dobrze (mam nadzieję, że mówię tu też za Łowcę. :p ) |
W naszym przypadku nie bylo zadnej proby zdominowania domownikow. Bies wkroczyl w faze, kiedy przestal lubic obce psy, w wieku 18 miesiecy. Z zabawowego szczeniaczka zmienil sie nagle w najezonego, burczacego potwora :evil:. Wylacznie na spacerach i w miejscach, gdzie spotykalismy inne samce. Dodam, ze te chlopaki, z ktorymi sie spotykamy czesto, nadal (odpukac) traktowane sa po przyjacielsku. W domu nie mialam zadnych groznych przejawow jego dojrzewania (poza tradzikiem mlodzienczym i kapaniem z siurka :twisted:)
Relacje z naszym psem mamy chyba dobre - granice sa jasno wyznaczone i dosc konsekwentnie egzekwowane, ale nie brak tez czulosci, zabawy - na pewno nie moge powiedziec, ze wychowujemy psa "zelazna reka". Ale nie pozwalamy sobie wskakiwac na glowy. I nic zlego sie nie dzieje. Wydaje mi sie, ze Bies ma we wlasnym domu oparcie i nie potrzebuje nikomu tutaj nic udowadniac ani o nic walczyc :p PS. nie mamy malych, piszczących dzieci, na takie Bies reaguje jak na szczeniaczki - bede sie bawil z nimi jak wilczak, bede je ganial i szczypal, zachecajac do zabawy... Ale wystarczy chyba, aby male dziecko bylo przyzwyczajone do stworzenia marki pies, nie okazywalo leku tylko spokoj, a nie bedzie zle. Chociaz to pewnie nie o to zjawisko Ci chodzi... chęci dominacji w stosunku do ludzi nigdy u niego nie zaobserwowalam, na szczescie |
Bardzo dziękuję za odpowiedzi! W sumie to raczej logiczne, że stabilny psychicznie, dobrze wychowany pies, znający zasady panujące w domu, nie będzie miał podstaw, aby dominować, jeżeli jest mu dobrze w istniejącym układzie :|
Mąż się ze mnie śmieje, kiedy przedstawiam mu wizję krwiożerczej bestii, w jaką zmieni się nasz kochany szczeniaczek po swoich pierwszych urodzinach :lol: ale w sumie to dobrze, bo przynajmniej widzę, że jest przekonany do wilczaka, role się odwróciły- teraz on nie widzi możliwości posiadania psa innej rasy (też się zakochał :rock_3 ) |
Quote:
|
"Problem" z dojrzewającym samcem wilczaka polega na większej samodzielności w podejmowaniu decyzji: gdzie pobiec, kogo postraszyć lub pogonić...lub skubnąć.
Całe, wypracowywane dotąd posłuszeństwo może wziąć w łeb, przynajmniej częściowo i czasowo :) Niestety, taka bójka czy inna zadyma to zachowanie samo nagradzające-więc gdy ono stoi i macha "chodź, będzie super!" to taki młody wilczak nie może mu się oprzeć, mimo, że słyszy nasz protest. Na ogół jest tak, że dla nas jest to moment, w którym spinamy się ponownie do roboty, aby opanować to bure, buńczuczne zwierzątko...i jeśli zrobimy to rozsądnie-mamy opanowaną sytuację. Nie ma to jednak (moim zdaniem) nic wspólnego z tzw. teoria dominacji. Nie raz wspominałam- wilczaki są bardzo wrażliwe, u nich nie przechodzą rozwiązania siłowe, nieprzemyślane i pozbawione dużej dawki wnikliwej obserwacji. Normalnie traktowany w rodzinie pies, bez fundowanych jazd psychicznych, kształtowany i wychowywany-nie będzie burzył istniejącego porządku rzeczy, bo przede wszystkim to oportunista:) |
Quote:
|
Czy chodzi o to, że:
- tak, zejdę z łóżka ale za chwilę... - tak, zaraz do ciebie przyjdę.... - tak, usiądę ale kawałek dalej... .... ? ;) |
Quote:
|
All times are GMT +2. The time now is 16:16. |
Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org