Wolfdog.org forum

Wolfdog.org forum (http://www.wolfdog.org/forum/index.php)
-   Wychowanie i charakter (http://www.wolfdog.org/forum/forumdisplay.php?f=29)
-   -   Lęk przed ludźmi (http://www.wolfdog.org/forum/showthread.php?t=20805)

Faolan 02-09-2011 11:41

Lęk przed ludźmi
 
Chciałam Was poprosić o podzielenie się doświadczeniami. Ulego Warszawa na początku trochę przerosła i zareagował mocnym lękiem przed obcymi ludźmi. Oczywiście ciągle pracujemy nad socjalizacją; akurat mieszkam w takiej okolicy, która mi bardzo ułatwia stopniowe wzmacnianie bodźca - a i niestandardowo zachowujący się osobnicy często się tu pojawiają :) W tej chwili już bez problemu chodzimy w tłumie przy Tesco i wejściu do metra, biegaczy, rowerzystów i rolkarzy w ogóle olewamy, dzieci grające w piłkę obserwujemy z zainteresowaniem itd.

Jedyny problem to osoby, które stoją i wlepiają wzrok w psa (lub jemu się wydaje, że to robią). Do tej kategorii należą zarówno Bogu ducha winni ludzie, którzy gadają sobie przez telefony komórkowe (patrząc w dal - na tle której akurat młody się pojawia), jak i ci, którzy startują do niego z wyciągniętą ręką, żeby "ślicznego pieska" pogłaskać. W takich sytuacjach wycofuje się, fukając, a nawet poszczekując (ale z ogonem do góry, nie podwiniętym).

No i tak - w tej chwili to nie jest problem. Ja jednak mam nieprzyjemne doświadczenia z owczarkiem, który najpierw po prostu poszczekiwał na inne psy, a potem wyrósł na pogromcę, więc trochę się boję, że coś złego z tego wyjdzie. Jakie są wasze opinie? Czy przesadzam, i dalej prowadzona normalna socjalizacja powinna sprawę załatwić, czy też warto już specjalnie się tym zająć? I jak? Ja na razie wymyśliłam, żeby taki ofukany wręczał młodemu smaczka (tych, którzy chcieli pogłaskać, zazwyczaj łatwo można na to namówić).

Grin 02-09-2011 12:05

Z gapiącymi się ludźmi niestety nigdy nie "wygrasz", bo ludzie nie rozumieją, że to BARDZO silne nawiązanie interakcji i to na ogół niepozytywne, bo wg psiego savoir-vivre'u kulturalny osobnik nie wlepia oczu w drugiego. Zresztą podobne zasady obowiązują też w świecie ludzi. Zwłaszcza np. Japończycy o ile się nie mylę, są bardzo czuli na tym punkcie.
Wydaje mi się, że jedyne co można zrobić; to właśnie to co Ty; jeżeli możesz, przekonuj gapiów, żeby zamiast się gapić, podchodzili z boku psa, dawali smakołyk, drapnęli za uszkiem itp. Stopniowo pies się w jakimś stopniu przyzwyczai, że ludzie "tak mają"; w jakim - pewnie to będzie zależało od jego pewności siebie (bojący pies jest bardziej wrażliwy w takich sytuacjach),ale obawiam się, że i tak będziesz zawsze musiała (jak to z wilczakiem) mieć oczy dookoła głowy i przewidywać ewentualne reakcje psa na poszczególne niereformowalne osobniki.
Jeżeli chodzi o ostatni akapit Twojego posta; to wydaje mi się, że trzeba oddzielić zachowanie psa w stosunku do innych psów od zachowania w stosunku do ludzi. Przynajmniej w przypadku Łowcy jedno zupełnie nie przystaje do drugiego.
PS
Z gadającymi ludźmi przez telefon u Łowcy był znowu ten problem; iż on "sądził", że oni gadają do niego (bo do kogo w końcu? :D ) i brał to za zachętę do witania, zabawy, skakania. Jest taki jeden pan, sam właściciel psa zresztą, który ma zwyczaj chodzenia na Muchowiec gadając przez telefon i to do tego w białej kurteczce. :D
Ponoć Łowca miał na sumieniu i tę białą kurteczkę i tę komóreczkę. :D :D

jefta 02-09-2011 12:12

A moze nauczyc komendy "patrz". Najpierw nagradzasz patrzenie tobie w oczy, potem stopniowo przez osoby znane psu coraz slabiej az do obcych...

Narvana 02-09-2011 12:23

Quote:

Originally Posted by Faolan (Bericht 401435)
jak i ci, którzy startują do niego z wyciągniętą ręką, żeby "ślicznego pieska" pogłaskać. W takich sytuacjach wycofuje się, fukając, a nawet poszczekując (ale z ogonem do góry, nie podwiniętym).

Przyjedz na Zabianke do Gdanska. Full tutaj dresikow, ktorzy sa chetni do pomocy, zeby sie z pieskiem pobawic... ;). Garuda miala kiedys z takimi nachalnymi tez problem. Ale jak napatoczyl sie raz, drugi, trzeci pijany dresik, ktory chce sie bawic z pieseczkiem-problem zniknal i teraz sama do dresow leci.

Wonderfull Wolf ES 02-09-2011 12:35

My robiliśmy tak jak pisała Jefta. Młoda już w szkółce była uczona komendy "uwaga" - czyli patrzę człowiekowi w oczy i czekam na smaka. Z ludźmi, którzy wgapiają się w nią jest już w miarę ok, mówię jej uwaga, daję sam smaka i jakoś poszło. Gorzej jak taki "obserwator" (płeć ma znaczenie ;-) ) rusza nagle, żeby przejść do głaskania, wtedy Młoda się cofa, jak gość jest mega uparty i nie słucha moich rad, to kilka razy warknęła wyrażając swoją dezaprobatę.... ale wtedy szybka komenda ode mnie i wraca do normy. Gorzej jest z ludźmi w takich sytuacjach, którzy "kochają psy, a psy ich" i jak to ten nie chce? ale to już insza inszość :p

avgrunn 02-09-2011 12:37

ja moge powiedziec jak to jest z Urem, bratem Ulego
Nasz problemu z ludzmi nie ma, ale to wszystko przez to ze rozpieszczochowalismy go nadmiernie -ciagle go dotykamy, glaszczemy, szochramy-zeby wiedzial ze dotykanie jest fajne.
Ogolnie pozwalam zeby ludzie do niego sie zblizali ale ostrzegam ze on ciamka rece, tym ktorym to nie przeszkadza moga go pomeczyc. Wiec to jest dobry sposob.
Ostatnio Smrodu nawet sie nie ogladnal jak jakis dziwny facet zaczal go glaskac, ja bylam przerazona a mlody caly zadowolony. Takze, wydaje mi sie ze trzeba Ulego zmuszac do kontaktu przy pomocy smaczkow, zmuszac znajomych by go miziali i powinno byc ok. Moze warto dac ludziom znac ze jak chca do pieska to owszem, ale najpierw trzeba postac niech mlody powacha i wtedy dac poglaskac. No bo co tak z lapami od razu ;)

dorotka_z 02-09-2011 12:56

Tak przy okazji 10-11 września w W-wie ruszają kursy w psiejedukacji. To jest szkoła, którą kilka wilczaków już skończyło a ich pańciowie i pańcie ją polecają. My się zapisaliśmy. Może macie ochotę się przyłączyć? :) Asia - prowadząca główny nacisk kładzie na socjal.

Może zapoznaj sie z ofertą:

http://www.psiaedukacja.pl/

Grin 02-09-2011 13:03

Quote:

Originally Posted by avgrunn (Bericht 401451)
j
Ostatnio Smrodu nawet sie nie ogladnal jak jakis dziwny facet zaczal go glaskac, ja bylam przerazona a mlody caly zadowolony. Takze, wydaje mi sie ze trzeba Ulego zmuszac do kontaktu przy pomocy smaczkow, zmuszac znajomych by go miziali i powinno byc ok. Moze warto dac ludziom znac ze jak chca do pieska to owszem, ale najpierw trzeba postac niech mlody powacha i wtedy dac poglaskac. No bo co tak z lapami od razu ;)

Smrodu? Ale ładnie! Bardzo mi się podoba. :D
Nadmienię tylko, że z tymi "łapami" różnie bywa; czasem psy łatwiej (chętniej) znoszą, gdy ktoś się bierze od razu do "rękoczynów". Z moich obserwacji Łowcy wynika, że najbardziej nie lubi, gdy ktoś tak nad nim stanie, albo się "skrada" i sam nie bardzo wie, co chce; gapi się, ale nie podejdzie "jak należy" i się nie przywita "jak należy".
Wszystko zależy od wielu czynników; niektóre łatwiej rozpoznać, niektóre trudniej.

avgrunn 02-09-2011 13:34

No wlasnie niestety nie ma reguly i zalezy od pieska, skoro Ulaire fuka jak ludzie sie zblizaja to moze po prostu musi najpierw ich zapach poznac.
Urcio ma teraz jak Łowca skoro czlowiek stoi to moglby rownie dobrze dac sie pociamkac i go pomiziac. Ale jak wspominalam my bylismy namolni z kontaktem fizycznym, poza tym widzial jak inne nasze psy lubia byc dotykane i jaka jest rywalizacja zeby byc poglaskanym.

Z wilczakami doswiadczenia nie mam, ale pamietam jak namordowalismy sie z naszym juz ś.p. jamnikiem, ktoremu hodowca zgotowal niezla masakre w psychice-Gluciowi pomoglo gdy dalismy mu czas zeby sam mogl powachac zobaczyc. Ale tu jest inna sytuacja, wiec nie powinno byc tyle problemu. Z Glutem nie bylo mowy o zadnym szkoleniu, o obcych ludziach, musielismy wszystko sami kombinowac

Gaga 02-09-2011 14:00

Na początek, tak jak napisała Dorotka- rok szkolny się rozpoczął-maszerujecie z młodym do przedszkola. Praca na ćwiczaku, bez względu na wiek i zaawansowanie-czyni cuda:) Po co samemu się męczyć, jak ktoś już ma na to sposób?;) A Wonderka jest chodzaca reklamą szkoły, właśnie w dziedzinie socjalu:) (no dobra! i przewodnika też :)) Bonusem tej szkoły jest jedna z piekniejszych komend na powrót psa...ale ciii...nic wiecej nie zdradzę, sami musicie pójść i poznać :)

GRABA 02-09-2011 16:41

A ja trochę jestem przeciw trenowaniu oduczania lęku względem człowieka na szkoleniach psich - przecież przyzwyczaja się psiaka do określonej sytuacji w określonym miejscu, a u wilczaków trzeba różnych sytuacji. No chyba, że opłacając szkoły i treningi, ludzie nie ograniczają się do nauki tylko tam...:? tylko starają się wystawiać swojego na te trudności w życiu codziennym,

jaskier 02-09-2011 17:36

Jaskier też za bardzo obcych nie lubi. Zazwyczaj cofa się, a jeżeli człowiek się do niego zbliża, to zaczyna szczekać. Szczerze mówiąc to mi ta nieufność po trochu odpowiada - wolę psa, który nie pozwala się obcemu zbliżyć, niż psa, który łasi się do wszystkich. Trzeba gdzieś pewnie znaleźć złoty środek, żeby pies nauczył się, kiedy powinien zachować spokój, nie bać się, nie panikować, a kiedy alarmować.

U nas strach przed ludźmi zaczął się w okolicach piątego miesiąca. Wcześniej było łaszenie się do wszystkich, którzy się na niego spojrzeli. Gdzieś czytałem, że szczeniak, kiedy dorasta ma różne takie fazy w postaci nieuzasadnionego strachu przed czymś, lub wręcz agresywnego zachowania wobec przedmiotów i w sytuacjach, które wcześniej nie wzbudzały żadnych emocji. Receptą miało być ignorowanie takiego zachowania, bo ono mija. Ale zaznaczam, że nie wiem, czy to prawda - jak ktoś się zna na tym, niech się wypowie ;)

My w każdym razie idziemy do psiej edukacji ;)

Quote:

Originally Posted by GRABA (Bericht 401495)
A ja trochę jestem przeciw trenowaniu oduczania lęku względem człowieka na szkoleniach psich - przecież przyzwyczaja się psiaka do określonej sytuacji w określonym miejscu, a u wilczaków trzeba różnych sytuacji. No chyba, że opłacając szkoły i treningi, ludzie nie ograniczają się do nauki tylko tam...:? tylko starają się wystawiać swojego na te trudności w życiu codziennym,

Z tego, co słyszałem, zajęcia w psiej edukacji prowadzone są w całym mieście oraz np. na peronie metra - więc nie tylko na w jednym miejscu ćwiczaku. Duży nacisk jest tam kładziony na socjalizację właśnie - dlatego Dorotka poleciła tę szkołę.

Huan 02-09-2011 19:15

Quote:

Originally Posted by GRABA
A ja trochę jestem przeciw trenowaniu oduczania lęku względem człowieka na szkoleniach psich - przecież przyzwyczaja się psiaka do określonej sytuacji w określonym miejscu,

Rzeczywiście, samo trenowanie na psich szkoleniach to za mało dla wilczaka. Trzeba również w codziennym życiu. Oduczać już mozna podczas prostych zabaw ze szczeniakiem... przykładowo: w chwili, gdy ten patrzy się na nas, wlepiamy w niego wzrok i udajemy, że się skradamy... nieprzyzwyczajony szczenior zaczyna się na początku peszyć, może burknąć, ewentualnie podskakiwać prowokując do zabawy. I tutaj w zależności od tego, co chcemy osiągnąć można albo szczeniaka pogłaskać albo tez pobawić się jakimś gryzakiem lub tez sznurkiem. Jest to ćwiczenie typowe ze szkoleń obrończych, ale tak naprawdę nie służy ona do pobudzenia szczeniaka, lecz oswojenia go z takim podejściem innych ludzi - aby traktował takie zachowanie, jak zaproszenie do zabawy, a nie zagrożenie. Jeśli chcemy całkowicie, aby pies ignorował, to można zamiast zabawy po takim wpatrywaniu się i skradaniu po prostu pogłaskać psa lub dać jakiś smakołyk, aby go stopniowo odczulać na takie zachowania... Najważniejsze, by go nie wystraszyć... dodatkowo potem warto poprosić obce osoby, by tak samo postąpiły z małym.. czasem nie będzie się już tak bardzo przejmować, gdy ludzie tak zareagują

GRABA 02-09-2011 19:35

Quote:

Originally Posted by jaskier (Bericht 401505)
Jaskier też za bardzo obcych nie lubi. Zazwyczaj cofa się, a jeżeli człowiek się do niego zbliża, to zaczyna szczekać. Szczerze mówiąc to mi ta nieufność po trochu odpowiada - wolę psa, który nie pozwala się obcemu zbliżyć, niż psa, który łasi się do wszystkich. Trzeba gdzieś pewnie znaleźć złoty środek, żeby pies nauczył się, kiedy powinien zachować spokój, nie bać się, nie panikować, a kiedy alarmować.


Duży nacisk jest tam kładziony na socjalizację właśnie - dlatego Dorotka poleciła tę szkołę.

Tak wycięłam, no ale wiadomo ja lepiej nie umiem:lol:
Jasne, chodzenie do tej szkoły oki jest, przeca i Larsik zaliczył:)
Ja poddając w wątpliwość, zmuszam chcących do szkolenia swoich maluchów, do takiego zastanowienia się czy faktycznie starczy, to, że z trenerką będziemy poruszali się po mieście i wypracowywali pewne określone zachowania. Bo czasem człowiek nie rozumie tego, jak pies szkolony na treningu, dziwnie zachowuje się poza. A podpowiedź prosta - ćwiczyć samemu w realu

avgrunn 02-09-2011 20:02

Quote:

Originally Posted by Huan (Bericht 401513)
przykładowo: w chwili, gdy ten patrzy się na nas, wlepiamy w niego wzrok i udajemy, że się skradamy...

Powiem szczerze ze nie sadzilam ze te nasze durne zabawy ze Smrodem maja sens, a tu prosze , nieswiadomie uczymy sie czegos

GRABA 02-09-2011 20:09

Quote:

Originally Posted by avgrunn (Bericht 401523)
Powiem szczerze ze nie sadzilam ze te nasze durne zabawy ze Smrodem maja sens, a tu prosze , nieswiadomie uczymy sie czegos

Najlepsze uczenie przez zabawę:) Haha, dodaj jeszcze "przestrach" zza rogu:lol:
Ja jeszcze moim klockom robię helikoptery w kółko - tj. podnoszę i kółeczko (niech wiedzą, że mała gruba ma siłę:) - i to wszystko podczas zabawy:) - "trza" być szalone jak i one:)

jaskier 02-09-2011 21:40

Quote:

Originally Posted by GRABA (Bericht 401515)
A podpowiedź prosta - ćwiczyć samemu w realu

Jasne, to jest podstawa, nic się nie osiągnie ćwicząc wyłącznie na zajęciach ;) Sens chodzenia do szkoły jest inny. Po pierwsze, czasem nie wiadomo jak ćwiczyć i kontakt ze specjalistą pomaga. Druga sprawa to grupowe ćwiczenia. Przykład - Jaskier ma problem z metrem. Próbowałem go oswoić, ale postępy były marne, pies się mocno stresował. Liczę na to, że wspólne ćwiczenia w metrze, razem z innymi psami ułatwią zadanie. I dlatego wspomniałem o ćwiczeniach w różnych miejscach. Po takich zajęciach masz łatwiejszy start.

jefta 02-09-2011 22:17

Ja uwazam ze samemu ciezko jest samemu cwiczyc. nawet mistrzowie maja trenerow :? trener jest przedewszystkim po to by pomoc przewodnikowi, korygowac jego bledy (niekoniecznie pozytywnymi metodami ;) ) rzucac pomysly na rozwiazanie problemu, motywowac do pracy i rozliczac z tego co zrobilismy w domu. zaden kurs czy konsultacje nie zastapia codziennej, samotnej pracy z psem ale bardzo ja ulatwia :)

jaskier 02-09-2011 22:25

Quote:

Originally Posted by jefta (Bericht 401546)
Ja uwazam ze samemu ciezko jest samemu cwiczyc. nawet mistrzowie maja trenerow :? trener jest przedewszystkim po to by pomoc przewodnikowi, korygowac jego bledy (niekoniecznie pozytywnymi metodami ;) ) rzucac pomysly na rozwiazanie problemu, motywowac do pracy i rozliczac z tego co zrobilismy w domu. zaden kurs czy konsultacje nie zastapia codziennej, samotnej pracy z psem ale bardzo ja ulatwia :)

Ot, trafiłaś w sedno ;)

Bajka 03-09-2011 10:06

O to to to, co jefta napisała:)

Ja jeszcze chciałam dodać, że na porządnych, podstawowych,szczeniaczkowych zajęciach, PO PIERWSZE wyszkoli się...właściciela:) Dzielenie się doświadczeniem na forum, kontakt z hodowcą, maile, telefony, to sprawa super i bardzo ułatwia, ale rola porządnego szkoleniowca jest moim zdaniem w procesie socjalizacji nie do przecenienia. Czasem faktycznie powody psiego zachowania są zupełnie inne, niż to, co widzi właściciel. Często nie zauważamy drobnych istotnych sygnałów które wysyła nam pies, nieświadomie robimy coś niefajnego z czego nie zdajemy sobie kompletnie sprawy pogłębiając problem itd, co nie jest niczym dziwnym (no w końcu "nikt się jeszcze uczony nie narodził";) ). Dobry szkoleniowiec na poziomie socjalizacji wyłapie wszystkie te nasze błędy, nauczy odpowiednich reakcji, 'timingu' itp. Nie mając doświadczenia, można do tego wszystkiego dochodzić samemu, ucząc się na własnych błędach (co dla psa nie jest bez znaczenia niestety), ale tak jak Gaga napisała wcześniej, po co:) Skoro ktoś już to przerobił ileś razy, wie jak, chętnie nam powie, to po co wyważać otwarte drzwi?:)

Quote:

Originally Posted by jaskier
Liczę na to, że wspólne ćwiczenia w metrze, razem z innymi psami ułatwią zadanie.

U nas tak własnie było - nie bez powodu wielu szkoleniowców przychodzi na zajęcia szczeniaczkowe/socjalizacyjne z własnym, świetnie ułożonym psem:) Psy najszybciej uczą się od siebie (co czasem jest zaletą a czasem niekoniecznie, hehehe;) )

I tak z innej beczki troszkę: Nie ukrywam,że mnie mocno 'uwiera' opinia spotykanych psiarzy na spacerach: "Po co komu szkoła, wydawanie pieniędzy bez sensu, żeby ktoś z tobą po mieście połaził.". ;)


All times are GMT +2. The time now is 23:50.

Powered by vBulletin® Version 3.8.1
Copyright ©2000 - 2025, Jelsoft Enterprises Ltd.
(c) Wolfdog.org